Dziś Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka czasem wydaje się być chorągiewką do machania – kompletem marzeń, mrzonek bez większego znaczenia, skoro miliony ludzi w praktyce nie cieszą się pełnią wymienionych przez nią praw, regularnie są one łamane.
Kanon praw człowieka jest jednak nie tylko wskazówką: co jest słuszne i dobre, co służy ludzkości i pomaga w pokojowym współistnieniu ludzi. Jest też praktycznym narzędziem dla indywidualnych osób do egzekwowania swoich praw. Europejski Trybunał Praw Człowieka prowadzi sprawy osób indywidualnych przeciwko państwom, które zrobiły im krzywdę. Zasądza czasem kary przeciwko Polsce, również w sprawie traktowania migrantów. Sprawy dotyczą push-backów na polsko-białoruskiej granicy czy detencji dzieci.
Prawa człowieka są – miały być – ważnym elementem podtrzymywania demokracji i narzędziem dla ludzi do tego, aby bronić się przed samowolą władzy.
Rzeczywistość obecnie z tej Deklaracji drwi. Przepisy prawnoczłowiecze miały wzmacniać jednostkę, pomagać jej zachować i egzekwować godność, zapewnić równe traktowanie. W wielu krajach obserwujemy obecnie trendy odwrotne: kumulowanie władzy, arbitralne decyzje, nierówne traktowanie i dyskryminację, odejście od wartości jaką jest pokojowe, oparte na współpracy, szacunku, równości życie ludzkiej wspólnoty, odejście od wspierania wolnych mediów.
Podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia, a przecież tysiące ludzi straciły w tym roku życie: w Ukrainie (blisko 1900 osób), w Gazie (co najmniej 70 tysięcy osób), w Sudanie (15,5 tys ofiar w 2024, w 2025 trwa wojna i wiarygodne dane nie są dostępne). Na publicznych oczach dochodzi do mordowania ludzi na masową skalę, ten proces trwa systematycznie, obserwowany, wspólnota międzynarodowa nie reaguje, albo reaguje nieefektywnie.
Mamy prawo do równego traktowania, niedyskryminacji – tymczasem w bastionie demokracji, jakim były przez lata Stany Zjednoczone, dochodzi do rasowego profilowania, zatrzymań, bezprawnej detencji osób o niebiałym kolorze skóry przez rządowe oddziały wyłapujące nieudokumentowanych migrantów. Na ludzi urządzane są łapanki na ulicach, osoby są bezładnie odsyłane z USA, tak chaotycznie, że często nie trafiają nawet do swoich krajów pochodzenia. Dyskryminacja jest codziennym doświadczeniem milionów ludzi na całym świecie – w Indiach, mimo oficjalnego zniesienia systemu kastowego w 1950 roku, ciągle funkcjonują “niedotykalni”, jest ich w Indiach około 200 milionów.
Prawo zakazuje tortur i niewolnictwa – wyniszczone ciała jeńców wojennych uwalnianych przez Rosję albo zmasakrowane ciała wymieniane niedawno przez Izrael i Hamas świadczą o tym, że tortury są współcześnie stosowane, przez Izrael stosowane są wręcz systemowo.
Mamy prawo do swobody wypowiedzi, także wolnej prasy – rządy największych światowych potęg mają to prawo za nic. Coraz więcej państw kontroluje, cenzuruje, ogranicza obywatelom dostęp do informacji, a publiczne media stają się tubą propagandową rządów. W Indiach czy Rosji publiczne media są po prostu kontrolowane przez rząd, w Chinach systematycznie ogranicza się obywatelom dostęp do informacji, blokując dostęp do mediów społecznościowych, w USA Prezydent doprowadza do zwolnienia z pracy nieprzychylnych mu dziennikarzy, w wielu krajach, także w Polsce, wolne, niezależne media walczą o byt. Dużym problemem współczesności jest dezinformacja, celowe wprowadzanie ludzi w błąd, manipulowanie informacją i opinią publiczną. Zarządzanie strachem przed migracją i intensywna anty-migrancka i anty-ukraińska propaganda są przykładami takich działań w Polsce.
Część praw dotyczy sytuacji ekonomicznej: mamy prawo do pracy, do zabezpieczenia społecznego, godziwych warunków pracy, urlopu. Kilka dni temu widziałam w Mumbaju ludzi, którzy od wielu pokoleń wstecz mają “prawo” pracy wyłącznie na najniższych stanowiskach, za głodowe wynagrodzenie, bez możliwości zmiany czy awansu społecznego. Prababka, babka i matka prały ubrania innym ludziom. Oni piorą, ich dzieci i wnuki też będą prały.
Konsensus dotyczący tego, jakie mamy prawa jako ludzie, nawet tylko teoretycznie, właśnie trzęsie się w posadach. To, co uważamy dziś za oczywiste: prawo do życia i bezpieczeństwa, także prawo do szukania azylu – czyli pomocy – w innych krajach, gdy w naszym kraju nie jesteśmy bezpieczni, prawo do dysponowania własnym majątkiem, prawo do życia rodzinnego, prawo do edukacji, nauki, korzystania z kultury – na naszych oczach ten oczywisty dla wielu z nas pakiet praw właśnie ulega zmianie.
Polska chlubi się z nowatorskiego rozwiązania – zawieszenia prawa do wnioskowania o ochronę międzynarodową na polsko-białoruskim pograniczu, które wprowadzono w styczniu tego roku. Politycy są dumni, że inne kraje idą za polskim przykładem. A jednak broniąc się w ten sposób przed nieuregulowaną migracją sprawiamy, że ktoś potrzebujący pomocy doświadczy na tej granicy łamania swoich praw. Nie będzie bezpieczny. Nie doczeka się godności. Wyciągamy klocek z piramidy całego pakietu praw człowieka, co sprawia, że piramida robi się chybotliwa. Skoro można usunąć jeden klocek, jest pokusa usunąć drugi albo trzeci.
W Europie pączkuje dyskusja na temat rewizji Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – w tym roku grupa państw (niestety obecny polski rząd również sprzyja tej inicjatywie) zaproponowała rewizję Konwencji – ponieważ przeszkadza w przemocowym zarządzaniu migracjami: utrudnia szybkie odsyłanie migrantów do krajów pochodzenia lub po prostu krajów pozaeuropejskich. Zmusza kraje do postrzegania migrantów jako jednostki ludzkie, które mogą bronić się przed działaniem państw, bo właśnie przysługują im prawa jako ludziom.
Państwa (m.in. Wielka Brytania, Austria, Litwa) chcą ograniczenia pakietu praw człowieka – m.in. o prawo do życia rodzinnego. Chcą wyeliminowania przeszkód do deportacji – o czym wprost mówił niedawno austriacki polityk na konferencji migracyjnej w Wiedniu.
Prawa człowieka mają cztery ważne cechy: są uniwersalne – to znaczy, dotyczą wszystkich; są przyrodzone i niezbywalne: mamy je po prostu z faktu istnienia jako osoba ludzka; są niepodzielne: stanowią komplet, są ze sobą powiązane, wreszcie, są nienaruszalne: władza nie może ich dowolnie modyfikować (a właśnie to robi).
Majstrując przy katalogu praw człowieka politycy naruszają stabilność umowy społecznej, w oparciu o którą działamy, nie tylko jako polskie społeczeństwo, ale społeczeństwo globalne. To wydaje mi się niebezpieczne. Dekonstrukcja systemu opartego o równość ludzi, godność pojedynczej osoby ludzkiej, dbałość o jej elementarny dobrostan przyniesie inny system. Coś nowego powstanie – już powstaje. Jeśli nowy system nie uwzględni mnie i Ciebie jako podmiotu wartego uwagi, Twojego i mojego dobra jako czegoś, co system powinien chronić, to jaki będzie mój świat?
Myślę, że warto o obecny komplet praw zawalczyć. Szczególnie dlatego, że prawa ludzi są ze sobą powiązane. Prawa jednych przekładają się na prawa innych. Jedno prawo wpływa na inne.
Moje doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że rządzący nie dość wnikliwie analizują skutki swoich działań. Nawet mając dobre intencje nie zastanawiają się wystarczająco nad skutkami swoich decyzji. Na przykład, w ostatnich tygodniach znacznie ograniczono prawo osób do pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania dla uchodźców z Ukrainy. Dziś rząd szacuje, że 3000 osób jest zagrożone bezdomnością. Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć! Podobnie zmieniając przepisy dotyczące obywateli Kolumbii ograniczając ich prawo do podjęcia pracy w Polsce rząd nie pomyślał, co będzie z ludźmi, którzy już w Polsce są – dziś setki Kolumbijczyków funkcjonują w polskiej szarej strefie. Całkiem ostatnio zmieniono też przepisy dotyczące Gruzji – obywatele Gruzji nie mogą już podejmować pracy na podstawie uproszczonej procedury. Ale są tu, przyjeżdżają w ruchu bezwizowym. Pracować będą nadal, ale podatków z tej pracy Polska nie zobaczy. Czy to jest przemyślane?
Rewizja ramy, jaką jest Europejska Konwencja Praw Człowieka, przyniesie z całą pewnością podobne skutki uboczne, znacznie poważniejsze. I uderzy rykoszetem we wszystkich – Konwencja nie dotyczy migrantów, dotyczy wszystkich ludzi w Europie i naszych praw. Na przykład, ograniczenie praw migrantów do życia rodzinnego wpłynie na ograniczenie prawa obywateli Europy do życia rodzinnego w przypadku mieszanych małżeństw.
Amerykańskie przywództwo ewidentnie przenosi ciężar swojej uwagi z demokracji i praw człowieka na pieniądze i zysk (“plan pokojowy” i polityka wobec Ukrainy o tym jednoznacznie świadczą). Garstka bogaczy ma bezprecedensowy wpływ na świat, niekontrolowany jak się okazuje przez dotychczasowe systemy. To, że Elon Musk zawiesza konto w mediach społecznościowych Komisji Europejskiej jest śmieszno-strasznym przykładem.
Jeśli w tym kierunku zmierza rzeczywistość – ku hegemonii miliarderów – wiele osób spadnie z hukiem ze społecznej drabiny i straci to, co obecnie zdaje się oczywiste. Świat bez praw człowieka to świat, w którym zmieniamy się w tryby finansowej machiny bez narzędzi do obrony. Bez praw człowieka nie ma mowy o wolności, o bezpieczeństwie, o zaufaniu, współpracy i godności ludzi, którzy pomagają sobie i tworzą wspólnotę.
Co jest budujące, to że ludzie tworzą oddolnie struktury obrony, pomocy, współpracy, dokumentowania tego, jak rzeczywistość wygląda naprawdę. Mimo głodu i ludobójstwa działają organizacje dokumentujące zbrodnie w Gazie. Działają organizacje w Izraelu, dokumentujące nadużycia władzy. Działają organizacje w Indiach, badające i dokumentujące sytuację osób z ostatnich na świecie plemion z minimalnym kontaktem z cywilizacją. Działają organizacje praw człowieka praktycznie w każdym kraju, każdym konflikcie zbrojnym, każdym zakątku. Ktoś decyduje się poświęcać swój wysiłek i czas, żeby dbać o prawa drugiej osoby i uznać je za warte obrony. I to naprawdę jest coś! Tym ludziom warto dziś oddać hołd.